piątek, 12 listopada 2010

surreconnect

za trzy punkty myslę o czymś
w tym pokoju
snapshot przez który widać wstecz
zawsze tą samą sekundę
kiedy całe słońce mieściło się pomiędzy żółtym a czerwonym
i pod mostem z traw

moja odległa od tej samej sekundy o milimetry dłoń już nie dogoni mnie
w tym pokoju pierwsza ja
nawet gdyby się cofnąć o te milimetry
tak tu ciasno że gdyby się cofnąć trzeba by się oprzeć a ty
znowu mówisz do mnie zbyt blisko i blisko
ocieplenie klimatu dlatego mogliśmy tam spędzić ten sen
z powiek odpłynąć od brzegu płetwy rzęs na wyciągnięcie ręki
mój lęk który chowam pod zapachem migdałów
w południe i tak słońce pokryje nas glazurą wanilii sklei usta
i pozostanie mi poprowadzić cię brzegiem
po drodze wyłuskując z odcieni czerwieni i brązu
emaliowane krzywizny tak dopasowane do oka jak one pachną jak tak
zwalniam tak sprawdzam czy wciąż jesteśmy sami

jeśli nie ze mną to z nikim zanim to z kim
zanim słońce schowa się pod tym mostem zatrzymaj

środa, 10 listopada 2010

dwudzielnie

w kolejnej fazie
ten krasnal przyszedł do mnie
powiedział teraz musisz wybrać
chciałam brać więc poszłam na molo
ptaki kreśliły po niebie
a mnie kusił kamień
bo pamiętał jak jest być kroplą złotej krwi drzewa
a ja nie pamiętałam jak jest być łzą na twoim stygnącym ciele
ale wybrałam niech otworzy się morze

a on na to
że to nie dla mnie
ślizgaj się po powierzchni dryfuj mały stateczku
a jak kogoś pokochasz to zrobisz
jego laleczkę i przekłujesz tu i tu

jak mam ci wytłumaczyć kiedy mnie obudzisz
że takiej miłości też się można nauczyć