za trzy punkty myslę o czymś
w tym pokoju
snapshot przez który widać wstecz
zawsze tą samą sekundę
kiedy całe słońce mieściło się pomiędzy żółtym a czerwonym
i pod mostem z traw
moja odległa od tej samej sekundy o milimetry dłoń już nie dogoni mnie
w tym pokoju pierwsza ja
nawet gdyby się cofnąć o te milimetry
tak tu ciasno że gdyby się cofnąć trzeba by się oprzeć a ty
znowu mówisz do mnie zbyt blisko i blisko
ocieplenie klimatu dlatego mogliśmy tam spędzić ten sen
z powiek odpłynąć od brzegu płetwy rzęs na wyciągnięcie ręki
mój lęk który chowam pod zapachem migdałów
w południe i tak słońce pokryje nas glazurą wanilii sklei usta
i pozostanie mi poprowadzić cię brzegiem
po drodze wyłuskując z odcieni czerwieni i brązu
emaliowane krzywizny tak dopasowane do oka jak one pachną jak tak
zwalniam tak sprawdzam czy wciąż jesteśmy sami
jeśli nie ze mną to z nikim zanim to z kim
zanim słońce schowa się pod tym mostem zatrzymaj
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz